mojemiastolublin blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: warszawa

Obiecany post o lubelskich rozrywkach w przygotowaniu, ale na razie taki mały smaczek a propos Warszawy (z przymrużeniem oka):

Wsiadam do pociągu relacji Świnoujście-Lublin w Szczecinie. W przedziale pani 50+. Miło się wita i pyta:
-Pani też do Warszawy?
-Nie, ja do Lublina- odpowiadam.
Pani autentycznie zdumiona.
-Lublin? A gdzież to jest? Przed Warszawą czy za Warszawą??
Drodzy nie-warszawiacy, nie zapomnijcie się określić czy mieszkacie za czy też przed Warszawą, to prosty sposób na odnalezienie się
na mapie Polski :)
Ale to nie koniec.
Do przedziału wsiadła druga pani jadąca do Warszawy i obie zaczęły rozmawiać. Lubię podsłuchiwać (z pobudek intelektualnych) więc wyciągam ucho i słyszę:
-(druga pani) Wszyscy w naszym przedziale jadą do Warszawy?
- (pierwsza pani) Nie, jedna pani jedzie do Lublina, to jest AŻ ZA WARSZAWĄ!
Za Warszawą drodzy państwo, jest tajga i biegają białe niedźwiedzie. Nasze biedne miasto i województwo wydaje krocie na promocje swoich walorów na billboardach w stolicy, a powinno po prostu zamieszczać tam MAPĘ. :)

kompleksy

6 komentarzy

Jedyny problem jaki ma Lublin jako miasto to kompleksy jego mieszkańców. Po pierwsze- jeden, wielki, ogromny kompleks wobec Warszawy. Stykam się z tym dość często, gdyż zwykle (choć nie zawsze na szczęście) lublinianie nie mogą uwierzyć, że przeprowadziłam się do Lublina z Warszawy, z tej ziemi obiecanej, mekki miłośników korporacji. 

Podstawowe kontrargumenty to:
*w Wwie się więcej zarabia
*w Wwie się więcej dzieje w kulturze
*w Wwie „jest gdzie pójść” w wolnym czasie
Nie twierdzę wcale że to nieprawda. Lubię Warszawę, choć przyznam szczerze, najbardziej w weekendy albo w wakacje. Nie są to więc mity, ale zestawienie tych argumentów jest zdecydowanie krzywdzące dla Lublina. tak więc:
* owszem więcej się zarabia ale i więcej pracuje oraz dłużej dojeżdża. Ponieważ udzielam prywatnych lekcji, bywałam w domach ludzi dobrze zarabiających w stolicy i bywam też w Lublinie. Tam przeciętny dobrze zarabiający ojciec rodziny wychodzi z domu między 6 a 7, odwozi dzieci do placówek, idzie do korporacji lub własnej firmy. jak kończyłam lekcję o 19, raczej go jeszcze nie było, ew.był w drodze. W Lublinie ludzie uważają, że praca do 17 to jest długo. A godzinny dojazd do domu mało kto tu ma. Także raczej jest to kwestia wyboru- duże pieniądze i mało czasu, albo trochę mniej pieniędzy (w końcu tu też są ludzie zamożni), ale i więcej czasu, krótsze dojazdy, mniejsze korki. 
*niewątpliwie więcej się dzieje, ale-pisząc z perspektywy przeciętnie stojącej finansowo rodziny- zbyt często cię na tę kulturę nie stać. Wystarczy spojrzeć choćby na ceny biletów w warszawskich teatrach. na tyle, co mnie stać, mogę pojechać do Wwy na jakieś wyjątkowo interesujące wydarzenie, w końcu 2 i pół godziny podróży to naprawdę niewiele. A w Lublinie w kulturze dzieje się na tyle dużo, że mówiąc szczerze w lecie nie udało mi się zaliczyć wszystkich imprez. Jeśli macie ochotę zerknąć, zapraszam na www.kultura.lublin.eu
*jest gdzie pójść, ale i u nas jest gdzie pójść i gdzie pojechać! I jest tego na tyle dużo, że poświęcę temu następny post-zapraszam! Dziś tylko powiem, że miło jest mieć na przykład poczucie, że stać mnie na każdą restaurację w tym mieście, że w lesie mogę się znaleźć w 10 minut, a nad jezioro jadę rowerem 15 minut; że renesansowa starówka tętni na okrągło życiem. 
Sami Lublinianie są ciepłymi, zrelaksowanymi, otwartymi ludźmi. Pozbądźmy się więc kompleksów i działajmy! Ja nosze się z zamiarem pewnych bardzo konkretnych działań, ale o tym na razie -cicho sza :)

  • RSS